Dziฤkujemy wszystkim, ktรณrzy wziฤli udziaล w dzisiejszej grupie narracyjnej!
Wspรณlnie uwaลผnie przeczytaliลmy, dostฤpny poniลผej, fragment โBajki o Raลกceโ Oty Pavla w tลumaczeniu Justyny Wodzisลawskiej.
Inspiracja do kreatywnego pisania brzmiaลa: โNiezwykลa codziennoลฤโ.
Istotnym elementem pracy dzisiejszej grupy byล gatunek literacki tekstu โ bajka. Jej struktura znalazลa odzwierciedlenie w dynamice grupy, ktรณra zdawaลa siฤ dฤ
ลผyฤ do rozpoznania moraลu. Rรณwnieลผ niedosลownoลฤ zdarzeล, ktรณre skลadaลy siฤ na fabuลฤ byลa tematem dyskusji grupy. Wskazywano na to, jak โmajstrowanie pociech pรณล na pรณลโ stawaลo siฤ zdarzeniem magicznym, pstrฤ
g jawiล siฤ niczym mityczny stwรณr, a podziaล miฤdzy chลopcami i dziewczynkami zaczynaล odzwierciedlaฤ konkurencjฤ sportowych druลผyn. Poczฤ
tek pracy odbywaล siฤ w atmosferze bliskoลci i towarzyszyลo mu poczucie niezwykลoลci codziennoลci. Waลผny okazaล siฤ rรณwnieลผ sam gest czytania, ktรณry staล siฤ dla grupy wyrazem zaopiekowania. Gลos niezgody, ktรณry pojawiล siฤ w trakcie interpretacji tekstu wywoลaล obserwowalnฤ
zmianฤ nastroju. Spowodowaลo to pojawienie siฤ licznych zgลoszeล do wypowiedzi, ktรณre wywoลaลy potrzebฤ ich uszeregowania, co przypominaลo rozproszenie dzieci w trakcie gรณrskiej wycieczki. Komentarze uczestnikรณw byลy peลne rozkojarzeล, przypominaลy chwilowe impresje i niepowiฤ
zane ze sobฤ
spostrzeลผenia. Wypowiedzenie wprost podziaลu spowodowaลo osลabienie wraลผenia wspรณlnego wฤdrowania, doprowadzajฤ
c do poczucia kลฤbienia siฤ w miejscu. Warto zaznaczyฤ rรณwnieลผ, ลผe zarรณwno pierwszej, jak i drugiej czฤลci towarzyszyลo poczucie nieลmiaลoลci, jakby niepewnoลci celu wฤdrowania, ktรณre zdawaลo siฤ byฤ niewypowiedzianฤ
potrzebฤ
przewodnika. Pewnฤ
zmianฤ przyniosลa jedna z odpowiedzi na inspiracjฤ. Okazaลa siฤ ona jakby deskฤ
ratunku dla rozproszonej grupy, przynoszฤ
c ulgฤ, spokรณj, takลผe dziฤki jej humorystycznemu wymiarowi. Tekst ten wprowadziล teลผ do rozmowy kategoriฤ cudu, wokรณล ktรณrego rozwinฤลy siฤ liczne refleksje, bฤdฤ
ce jakby moraลem bajki dotyczฤ
cym (nie)zwykลoลci codziennoลci lub, jak wypowiedziaลa to jedna z osรณb, niedziennoลci cozwykลoลci. Motyw wฤdrรณwki zostaล odczytany rรณwnieลผ w perspektywie metagrupowej โ caลy cykl wirtualnych grup narracyjnych zostaล nazwany przez uczestnikรณw wspรณlnฤ
wyprawฤ
, ktรณra rรณwnieลผ okazjonalnie pojawiajฤ
cym siฤ osobom dawaลa poczucie bycia wลฤ
czonym we wspรณlny proces.
Zapraszamy do udziaลu w kolejnych sesjach, ktรณrych terminy podane sฤ
na polskiej podstronie Wirtualnych Grup Narracyjnych. Najbliลผsza grupa odbฤdzie siฤ 21 lipca (wtorek) o godzinie 18:00 โ zarejestruj siฤ juลผ dziล.
Wszelkie pytania oraz proลby o organizacjฤ indywidualnych grup narracyjnych dla Waszych zespoลรณw moลผna przesyลaฤ na adres: narrativemedicine@cumc.columbia.edu oraz humanistykamedyczna@cm.uj.edu.pl.
Do zobaczenia niebawem!
Ota Pavel
Bajka o Raลกce
(fragment)
W niewielkim mieลcie Frenลกtรกt pod Radhoลกtฤm, poลrรณd beskidzkich lasรณw, ลผyล sobie szewc Oldลich Raลกka. Pojฤ
ล za ลผonฤ Bedลiลกkฤ i miaล z niฤ
czworo dzieci. Dwie cรณreczki, Vฤrฤ i Ladislavฤ, oraz dwรณch synkรณw, Zdenka i Jirkฤ. Trzeba byฤ nie lada sztukmistrzem, ลผeby zmajstrowaฤ pociechy tak pรณล na pรณล.
(โฆ)
W bลฤkitnawe niedziele tata zabieraล dzieci w gรณry. Bลฤkitnawa niedziela to taka, gdy niebo jest bลฤkitne i pลynฤ
po nim tylko obลoki jak biaลe baranki, i przeganiajฤ
ciฤลผkie chmurzyska, co czasem siusiajฤ
na Matkฤ Ziemiฤ. Lasy takลผe niebieszczejฤ
, peลne wonnych drzew, pachnฤ
cych ลผywicฤ
. I wszystko wokรณล jest tajemnicze niczym w zamku czarodzieja. A potoki sฤ
najbardziej niebieskie ze wszystkiego: w bลฤkicie ultramaryny. Wysoko, w gรณrze potoku, puszczasz ลรณdeczkฤ z papieru, a u podnรณลผa, gdy zaczyna laฤ jak z cebra, po rozpฤdzonej rzece gna parowiec.
Maลy Jirka staล nad ultramarynowym potokiem i obserwowaล nieznanego stwora. Stwรณr pลynฤ
ล pod wodฤ
i czasem wyskakiwaล. Prฤลผyล siฤ tak, ลผe byลo widaฤ jego czerwone i czarne cฤtki. Tata opowiedziaล Jirce, ลผe to zwierzฤ to ryba โ pstrฤ
g. Taka ryba, ktรณra nie siedzi tylko na zapiecku ani nie ukrywa siฤ zawsze za kamieniem, ale ลผyje gลรณwnie w bystrej wodzie. Ryba, ktรณra pokonuje wodospady i zdobywa gรณry. Ryba skoczek: potrafi lataฤ.
A pstrฤ
g jakby go usลyszaล, przeciฤ
ล powietrze i wskoczyล do wodospadu. Zniknฤ
ล w biaลym wirze wody czy moลผe poleciaล wysoko w bลฤkitne niebo? Czy nie bawi siฤ w chowanego z biaลymi barankami?
Tata Raลกka wchodziล na szczyty zawsze pierwszy. A za nim gฤsiego szลy jego dzieci. Raz, dwa, trzy โ to my, chลopcy. Cztery, piฤฤ, szeลฤ โ teraz my, dziewczyny. Wฤdrowali przez malinowe zaroลla, przez ลฤ
ki peลne granatowych goryczek, przez pola czerwonych poziomek. Mijali ลผmije, ktรณre podnosiลy ลebki i zerkaลy, kto taki siฤ tu krฤci. Raลกkowie musieli dotrzeฤ aลผ na wierzchoลek. Wyลผej iลฤ juลผ nie byลo moลผna, bo wyลผej byลo juลผ tylko niebo. Ojciec tak to zachwalaล:
โ Tu oddycha mi siฤ najlepiej. To jest dopiero, mocium panie, powietrze. ลagodniejsze niลผ w warsztacie i jeszcze lepsze niลผ w Syberii.
Potem pozbieraล wszystkie dzieci wokรณล siebie i powaลผnie im oznajmiล:
โ Gdy przyjdziecie tu w swoim czasie same, dostrzeลผecie pod sklepieniem nieba skraj ลwiata. A jak bฤdziecie pracowite, odnajdziecie tam swoje szczฤลcie.
Na niebie nie byลo ani jednej chmurki: to byล zลoty dzieล. Kiedy padaลo, a czarne owce sikaลy z nieba bez ustanku, dzieล byล srebrny. Dzieล czarny to taki, kiedy tata miaล mnรณstwo pracy, a dzieci musiaลy siedzieฤ w domu. A w tamtym zลotym dniu, o ktรณrym opowiadamy, mama wyciฤ
gnฤลa z zawiniฤ
tka buchty. Byลy to woลoskie buchty z kapustฤ
. A w blaszance przyniosลa sลabฤ
kawฤ zboลผowฤ
. Dzieci i doroลli zapeลnili brzuszki, popili kawฤ
i powฤdrowali z powrotem do Frenลกtรกtu. Byli szczฤลliwi, a tata Oldลich ลpiewaล na caลy gลos:
Bo myลmy Woลosi
i kaลผdy z nas przyzna:
Morawska Woลoszczyzna
to nasza ojczyzna…
przeลoลผyลa z jฤzyka czeskiego Justyna Wodzisลawska
[Fragment โBajki o Raลกceโ Oty Pavla w przekลadzie Justyny Wodzisลawskiej pochodzi z ksiฤ
ลผki โBajka o Raลกce i inne reportaลผe sportoweโ wydanej przez Wydawnictwo Dowody Na Istnienie w 2016 roku.]